Mój syn na obozie dostał jakiegoś uczulenia skórnego. Opowiadał nam o tym przez telefon, ponieważ wyjechał nad nasze morze, a my na co dzień mieszkamy na południu Polski nie odwiedzaliśmy go tam. Nie widziałam jak to wygląda, ale zaniepokoiło mnie to trochę. Wiadomo - każdy dla swojego dziecka chciałby jak najlepiej. Zaczęłam szukać w internecie informacji lub zdjęć chcąc dowiedzieć się czegoś więcej na temat przyczyn i metod leczenia. Natrafiłam na coś podobnego. Informacja była wyczerpująca, podano na tej stronie adres i telefon prywatnego gabinetu, który dysponował odpowiednim sprzętem do usuwania wszelkiego rodzaju niespodzianek pojawiających się na skórze. Był to laser co2 wrocław. Zabieg spodobał mi się był bezbolesny, co ważne w przypadku dziecka. Pobyt na obozie dobiegał końca. Syn wrócił do domu, niezwłocznie pokazał mi miejsce uczulenia. Według mnie nie wyglądało to dobrze. Zbliżał się nieubłaganie początek roku szkolnego, musieliśmy podjąć decyzje o metodzie leczenia chłopca. Pojechaliśmy na umówioną wizytę. Przemiła pani doktor uspokoiła nas, najprawdopodobniej skóra podrażniona została przez morską wodę i ostry piach. Według niej wystarczy zastosować odpowiednie maści i wszystko powinno wrócić do normy. Kupiliśmy medykamenty i stosowaliśmy je przez tydzień. Wygląd skóry poprawiał się, aż do całkowitego wyleczenia. Okazało się, że laser co2 Wrocław był zbędny.